Już za parę dni, za dni parę…

P7160443-pola-1-kopia-do-pb

Plecaka, ani gitary ze sobą nie wezmę.  Zwichrowany kręgosłup jęczy, że nie przeżyłby takiego obciążenia, zresztą na gitarze grać nie umiem, moje zdolności muzyczne ograniczają się do brzdąkania na odziedziczonym po dziadkach starym zakornikowanym pianinie (oby Szyszko go nie wytropił). Rozważałam zabranie tego instrumentu, ale problem z transportem zniechęca do pomysłu. Zatem tylko walizka na kółkach … i jadę.

Daleko od cywilizacji, gdzie diabeł mówi dobranoc i zasięg często gęsto nie dosięga.

Może i dobrze, bo ponieważ od lat dla zasady TV na wakacjach nie włączamy, odpocznę od prezesa, jego drabinki i mniej lub bardziej idiotycznych ustaw, totalnej opozycji i pana Adriana też.

Ponieważ jadę w pola i lasy, spróbuję ewentualnie wytropić córkę leśnika.

Zatem kochani moi czytelnicy, blogerzy, goście – do zobaczenia za dwa, a może, jeśli się uda pobyt przedłużyć, za trzy tygodnie.

Do widzenia Wam, canto cantare. :)

11 comments on “Już za parę dni, za dni parę…

  1. Ech ci za czasy… dawniej piękne kobiety na miotłach śmigały, w czasach nam bliższych to i odkurzacz się trafił… a teraz byle walizka im wystarczy, i to na kółkach (godny pożałowania upadek obyczajów ;-) ). Zabierzesz osoby towarzyszące na tą walizkę chociaż??? :-)

  2. W głuszy zapewne najlepiej wypoczniesz, pod warunkiem, że nie włączysz mediów. Nic nie stracisz, a jedynie spokój zyskasz.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę dobrej pogody

  3. Nie wiem czy post był tak krótki, czy to mój kursor nie zadziałał, bo jak dałam na koniec tekstu, to się nie powiększył. Miłego urlopowania, pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *