Płaska Ziemia ?

Słyszeliście może o ludziach, którzy twierdzą, zupełnie poważnie, że Ziemia nie jest wcale kulą, lecz ma kształt płaskiego talerza? Nie, to nie pomyłka, nie czytałam przed chwilą książki osadzonej w świecie starożytnych mitów i legend. Tacy ludzie istnieją naprawdę. Tu i  teraz, w XXI wieku.

Ziemię płaską utrzymuje w przestrzeni jakieś przedziwne, o magię się ocierające urządzenie elektromagnetycznie, bliżej nie sprecyzowane. Słońce, czyli generator światła i ciepła przesuwa się pod kopułą ziemską po łuku, a gwiazdy to tylko światełka przytwierdzone do sztucznego nieba. Biegunów rzecz jasna nie ma, ale całą Ziemię, niczym ozdobny wzorek na brzegach talerza, otacza Antarktyda. Wzdłuż niej rozmieszczono tysiące (?) czy miliony (?) wojsk, dla ochrony tajemnicy. Ciekawscy mogliby przecież wyjrzeć za krawędź i prawdę o płaskości  Ziemi odkryć. Zatem istnieje taka teoria.. nie, raczej hmmm dokumentowana (?) na różne sposoby pewność, wiara, wyznanie… nie wiem jak mam zakwalifikować ową przypadłość.

Co ciekawe znalazłam artykuł, w którym autor całkowicie poważnie twierdził, że teoria Płaskiej Ziemi to oczywista bzdura powstała (uwaga!) wyłącznie po to, by odwrócić uwagę ludzi od tak niepewnej koncepcji  jak… heliocentryzm. Ziemia oczywiście jest kulą, to nie ulega wątpliwości, mówią, ale to, że krąży wokół Słońca, to już takie pewne nie jest. Może to Słońce krąży wokół Ziemi…

Płaska-Ziemia-Polski

Nasza własna płaska Ziemia

Odnoszę wrażenie, że w Polsce, od roku szczególnie bujnie, rozwija się taka nasza własna Teoria Płaskiej Ziemi, malutka, bo na miarę małego, niewiele w świecie znaczącego kraiku.

Płaskoziemskość objawia się w różnorodny sposób, atakując każdą ideę, która jej przedstawicielom wyda się być zbyt rewolucyjną, śmiałą, naruszającą w ich mniemaniu  opokę w której ziemski placek tkwi. I na siłę próbują cofnąć ową skrę, myśl postępową… w cieplutki, swojsko-własny płaskoziemski światek.

Przykładów jest wiele i szukać daleko nie trzeba. Jednym z nich jest  obserwowany przeze mnie z niepokojem  postępujący regres wywalczonych i przez wiele lat utrzymywanych praw kobiet. Prawa do decydowania o sobie, prawa do samodzielnego myślenia… Ba, prawa do posiadania rozumu.

I z tym prawem do posiadania rozumu, i z prawem do wypoczynku na przykład, różnie za czasów PRL bywało. Obraz Matki Polki w jednej ręce trzymającej narzędzie pracy, w drugiej siatkę z zakupami, w trzeciej dziecko, a w czwartej garnek z obiadkiem, jawi się przed moimi oczyma niczym zmora przeszłości.… Od upadku socjalizmu w naszej kochanej ojczyźnie coś się zmieniać na lepsze zaczęło. Już nie jest hańbą dla taty przewinąć dziecko, ugotować obiad, zrobić zakupy, ba powstał nawet termin użytkowy – „urlop tacierzyński”.. Witaj zatem nowa myśli, witaj jutrzenko jeśli nie swobody, to przynajmniej oddechu. Nie, stop! Płaska Ziemia!

Bo oto zdarzył nam się rząd mający w swoich konserwatywnych umysłach obraz kobiety czasów biblijnych. Posłusznej mężowi służebnicy, nie mającej umysłu którym byłaby w stanie objąć zawiłości życia, o odpowiedzialnej ciąży nie wspominając. Czasem owa pogarda dla kobiet, ubierana jest w otoczkę troski. Kobietko nimfo, głupiutka istotko, oto ja, mężczyzna, który ofiarowuję ci swoje silne ramię, ochroni cię ono nawet wbrew tobie i przed tobą samą. Tak szanowne panie, my, biedne kobietki nie mamy umysłu na tyle rozwiniętego, by w sposób dla siebie bezpieczny zażyć na przykład tabletkę EllaOne, potocznie zwaną „tabletką dzień Po”. To, by była ona dostępna była wyłącznie na receptę uchwalono oczywiście w trosce o zdrowie kobiety. Bo biedulka ulotki nie przeczyta, gdzie wyszczególnione są i wszystkie skutki uboczne i sposób użycia. Jednocześnie ogromna wiara panuje wśród  rządzących, że wszelkiego rodzaju inne leki, które bez recepty można nabyć, ta głupiutka kobietka zażyje poprawnie, odzyskawszy w cudowny sposób zdrowy rozsądek, rozum i umiejętność czytania. Polecam lekturę możliwych skutków ubocznych takich chociażby środków przeciwbólowych sprzedawanych w Polsce bez recepty i spożywanych w naszym kraju na tony.

Drugim ewentualnie przytaczanym, prócz troski o zdrowie kobiet, powodem, jest walka z rozwiązłością. Ponieważ oczywiście kobieta rozwiązła, wybaczcie, że posłużę się owym pokrytym mchem wieków określeniem, mająca utrudniony dostęp do środków awaryjnej antykoncepcji – rozwiązłą być przestanie. Ewentualnie rodzić będzie kolejne niechciane potomstwo ku chwale Ojczyzny i Domów Dziecka.

O hipokryci głoszący takie perełki, korzystający z domów uciech, czy niebieskich tabletek.

Rzecznik Praw Obywatelskich wystosował już w omawianym temacie pismo do Ministra Zdrowia. Jest tam i o faktycznym działaniu owej tabletki i o problemach z jej dostępnością i o tego braku dostępu skutkach. Wspomniane jest również o konieczności rzetelnej edukacji seksualnej wśród młodzieży…

TUTAJ możecie sobie ów list przeczytać. Tylko, czy to coś da, skoro minister zdrowia, z wykształcenia lekarz (!) twierdzi stanowczo, że Ella One to tabletka WCZESNOPORONNA. Ulotki bidulek nie przeczytał. Ja przeczytałam, bo lubię wiedzieć o czym piszę i uroczyście oświadczam, że według owej ulotki,wbrew głoszonym przez płaskoziemców prawdom –Ella One jest środkiem opóźniającym lub hamującym owulację, a nie wczesnoporonnym! Kto nie wierzy, lub chce się upewnić, niech zajrzy na stronę TU przeze mnie podaną.  Ministrowi zdrowia widocznie klauzula sumienia na  przeczytanie ulotki nie pozwala. Ciekawa rzecz ta klauzula, wygodna bardzo. Przedstawiciele Polskiego Kościoła, tak lubiący się w sprawy dotyczące w szczególności kobiet, wtrącać, również propagują tę całkowicie błędną kwalifikację rzeczonej tabletki. Też nie potrafią czytać? Oczywiście gołym okiem widac tu zakłamanie i celową dezinformację, by móc usprawiedliwić wprowadzenie zakupu Ella One na receptę. A jak wiemy czas w skutecznym zażyciu tego środka ma tu niebagatelne znaczenie. I o to właśnie chodzi.

Żony bądźcie poddane mężom,jak przystało w Panu. List do Kolosan, 3, 18-19.

Gdy już mowa o propagowanym w kręgach katolicko-narodowych wzorcu biblijnym kobiety, to znalazłam taką oto ciekawostkę.

Warsztaty dla kobiet uczące jak być posłuszną i uległą żoną. To nie fejk proszę szanownych czytelników i czytelniczek. Warsztaty o wdzięcznej nazwie ”Geniusz kobiecości – posłuszna żona”, których koszt wynosił 109 złotych polskich od osoby, odbyły się w Zebrzydowicach niecały miesiąc temu. Biblijny cytat widniejący powyżej umieszczony został w zapowiedzi owego wydarzenia. Oczywiście udział w warsztatach nie był obowiązkowy. Ale sama tendencja do takich postaw, a pamiętajmy, że indoktrynacja prze ze wszech stron – istnieje. Pleni się jak chwast taki oto wzorzec kobiety „poddanej mężowi”, jako postawa jedynie słuszna. Płaskoziemcy podnoszą głowy.

Dodam jeszcze taką refleksję na zadany temat.

Nasi swojscy, polscy Płaskoziemcy wzór kobiety pokornej, uległej służki, podpierają autorytetem  Pisma Świętego. Zatem dobry katolik, dobry chrześcijanin, to taki, który z pozycji nadrzędnej zapewnia byt  i chroni rodzinę. Żona stojąca niżej zajmuje się dziećmi i zarządza domem. Taka hierarchia nazywana jest „Naturalnym porządkiem w domu. /Na przykład TU/Nijak do głowy im nie przyjdzie, lub raczej przyjść nie zamierza, że czasy się zmieniły, że i kobiety pracują, zapewniając i byt i ochronę. A zarówno mąż, jak i żona zajmują się dziećmi i domem.

Tradycja chrześcijańska, katolicka, wzorowana na Piśmie Świętym? Interesujące, że bardzo przeze mnie ceniony papież Franciszek, korzystając przecież z tych samych źródeł mówi: „Mężczyzna i kobieta nie są tacy sami. Nie, żeby jedno z nich było ważniejsze od drugiego, tylko że mężczyzna nie wnosi harmonii, a ona tak. To ona daje harmonię, która uczy nas łagodności, delikatnej miłości i sprawia, że świat jest piękniejszy”. „Jakże często, mówiąc o kobietach, mówimy w sposób funkcjonalny: Kobieta jest po to, żeby coś robiła – nie! W pierwszej kolejności jest w innym celu: kobieta wnosi coś, co powoduje, że bez niej świat nie byłby taki sam”.

Zatem nie o źródło tu chodzi, tylko o intencje.

Na zakończenie dodam, że  wcale nie trzeba być człowiekiem związanym z Kościołem, by szerzyć bzdurne teoryjki idei płaskiej Ziemi w zakresie kobiecego umysłu i woli.

Słynna wypowiedź Janusza Korwina-Mikke, że kobiety powinny mniej zarabiać, ponieważ są „słabsze, mniejsze i mniej inteligentne” wywołała falę wzburzenia. „Kobiety nie mogą być inteligentne – dba o to mechanizm Ewolucji Naturalnej. Inteligentna istota nie wytrzymałaby dłużej niż godzinę z paplającym dzieckiem!”

Taaak. Wcale mnie to nie zdziwiło, bo znam szokujące wypowiedzi owego pana i na temat kobiet, i na temat broni, i na temat dzieci niepełnosprawnych… Moim zdaniem ten człowiek nie powinien pełnić żadnej publicznej funkcji. Niestety płaskoziemskość się szerzy.

Dziś 8 marca, Dzień Kobiet i …Międzynarodowy Strajk Kobiet. Dziś kobiety wyjdą na ulice całej Polski i wielu innych krajów, by protestować w obronie swoich praw. Naszych praw.

Wszystkie moje kochane czytelniczki, blogerki i odwiedzające moja stronę panie. I Ty, tak właśnie Ty, która zawitałaś tu do mnie dziś przypadkowo.

Dziewczyny – życzę Wam wszystkiego najlepszego z okazji Naszego Święta.

I oby nikt, nigdy nie zechciał decydować o Naszym życiu, bez Naszej zgody.

Czego i sobie życzę.

 

14 comments on “Płaska Ziemia ?

  1. Masz oczywistą rację. Piszę to, chociaż nie jestem kobietą :-). Ale też warto pamiętać, że wśród zwolenników „płaskiej ziemi” jest niemało kobiet. I nie mam na myśli tych otumanionych i bezwolnych, ale inteligentne i samodzielnie myślące. Warto się zastanowić dlaczego one tak postępują?
    A płaska ziemia kojarzy mi się ze świetną serią książek Terrego Pratchetta, ale jego płaska ziemia nie ma nic wspólnego z naszą polską ksenofobiczną płaskością :-)

    1. Wielokrotnie zastanawiałam się co kieruje tymi paniami. Inteligentne, często na wysokich stanowiskach, wykształcone. Dziś na manifestacji w której uczestniczyłam mówiły o tym nauczycielki z Zabrza. Dyrektorem szkoły w której pracują jest kobieta, prezydentem Zabrza jest kobieta, wreszcie premierem również jest kobieta. Należałoby się spodziewać wsparcia innych kobiet, które walczą o prawa dla nas wszystkich. I co? I nic. Często, zbyt często, czytam w komentarzach na fb, czy forach internetowych w dyskusjach dotyczących naszych praw zjadliwe komentarze kobiet właśnie. I w głowę zachodzę co nimi powoduje.
      Można nie zgadzać się na prawo do aborcji. Ale nie protestować przeciwko drastycznemu pogorszeniu opieki okołoporodowej, cieciu pieniędzy na opiekę neonatologiczną? Wmawiać, że tabletki „dzień po” są wczesnoporonne, choć w ulotce jak byk pisze, że nie są?…. Może Ty masz jakiś pomysł, jakie motywy kierują tymi paniami. Może to żądza władzy, pieniądza, kariery przysłania im oczy?
      Na kontrmanifestacji prolife’owej zauważyłam za to samych mężczyzn. W skromniutkiej zresztą liczbie. Dobre i to ;)
      Odchodząc od tematów poważnych, znam Świat Dysku Terrego Pratchetta doskonale i uwielbiam. ŚMIERĆ i Vetinari to moi najulubieńsi bohaterowie, choć trudno nie lubić i pozostałych. Czytuję po wielokroć, a teraz kończę właśnie zbierać serię w twardej oprawie wydaną po śmierci pisarza. Tak, jego płaska Ziemia nic wspólnego nie ma ani z naszymi płaskoziemcami, ani z faktycznymi wyznawcami teorii płaskiej Ziemi. Ba, ponoć większość z nich w ogóle nigdy nic nie słyszała o Terrym Pratchecie :D

  2. Za życzenia pięknie dziękuję i dodam, ze bardzo żałowałam dziś, że nie mam nic czarnego, by włożyć, jak wiele moich koleżanek, bo czarnych ubrań nie lubię i nie kupuję…
    Hegemon niestety ma rację, że i wśród kobiet wiele jest takich od płaskiej ziemi i dopóki one będą popierać jajogłowych facetów, to pogląd o płaskości będzie istniał, a nawet się rozwinie.
    Nie życzmy więc sobie hołdów w Dzień kobiet, a raczej szacunku przez cały rok :-)

    1. Ja również czarnych rzeczy nie mam, bo nie lubię, ale za to mam córkę, która na czarno lubi się ubierać ;) A że figury mamy podobne, a w dzisiejszej manifie uczestniczyć nie mogła, to nawet kurtkę sobie od niej pożyczyłam.
      Tak, Hegemon ma rację. Smutna to prawda, że jak to dzisiaj nauczycielki z Zabrza na naszej manifestacji wyraziły: „Również i kobiety kobietom gotują ten los”. ..Oczywiście nie tylko one.
      Szacunek przede wszystkim. Zamiast goździków i rajstop ;)

  3. Ja bym tak ostro nie potępiał „płaskoziemców”, bo przecież to jest tylko kwestia punktu widzenia, a oni prawie ślepi są. :-D Z filozoficznego punktu widzenia Ziemia może być przecież płaska (ostatecznie używamy w budownictwie poziomicy, a nie np. „kulicy”), tak jak i w Australii ludzie mogą chodzić do góry nogami – wystarczy narysować tę „niby kulę ziemską” i ludzi na niej, i widać to wyraźnie. ;) :-D
    Podobnie jest z tabletką ellaOne, bo gdyby nie wszechpotężne mafie farmaceutyczne, lekarskie i katolickie, to pewnie by napisano prawdę, że jednak tabletka nie pozwala się rozwijać zarodkowi. Ale „kasa Misiu kasa” ma robić z nas idiotów, więc robi.
    Nie mam też pretensji do moherów nie potrafiących czytać i rachować (był taki prezydent z MB w klapie co obniżał cenę o 100%! :-D ). Sam zresztą wierzyłem, że dzieci przynosi bocian, potem, że życie zaczyna się po zapłodnieniu, teraz chłonę wszelkie wiadomości o tym, że człowiek zaczyna się minimum ok. 80 dni przed zapłodnieniem!
    Dajmy więc ludziom wolność, niech robią co chcą, bo wiadomo, że jako najniebezpieczniejszy gatunek na Ziemi, szybko zaczniemy się zabijać … nie tylko tabletkami.
    Pozdrawiam wszystkie Panie. :)

    1. Skoro nie ma owulacji, to faktycznie tabletka nie pozwala rozwijać się zarodkowi, bo brak, że tak się wyrażę obiektu docelowego podróżującej niestety donikąd komórki męskiej ;)
      To tragedia dla plemnika, którego byt traci sens… Dochodzimy do absurdów postrzegania, gdzie i kiedy zaczyna się życie.
      I tak sobie myślę patrząc na to co wokół się dzieje, że czasami wolałabym w tej Australii wisieć głową w dół ;)

  4. Gratuluję mądrego, sensownego wpisu.Nie dla siebie, ale dla córek, wnuczek trzeba nam wreszcie wyjść i nie pozwolić na powrót piekła z dziewiętnastego wieku i poprzednich. Najgorsze byłoby milczenie, mam nadzieję, że skoro nas tak dużo, nie będziemy takie bezradne wobec głupich pomysłów.
    Serdeczności

    1. Mam córkę i to przede wszystkim dla niej poszłam. Jest nas wiele a w wielości siła. Pociesza mnie myśl, że nasze prababki miały dużo gorzej. Przetarły szlaki, które ostatnimi czasy zaczynają zarastać. Zatem kosiarki, sierpy i co tam która ma – w dłoń!
      Przypomina mi się napis na parasolce jednej z nauczycielek z Zabrza: „Bo bluzka była za czarna”. Pozdrawiam :)

  5. Nie wiem, czy można mieć nadzieję, że wśród nas, kobiet nie będzie „płaskoziemców”. Wysłuchałam dzisiejszej wypowiedzi uczonej pani prof. Pawłowicz i się upewniłam, że głupoty nie sieją tylko sama rośnie. A na tej płaskiej ziemi to jakoś chyba ostatnio lepiej rośnie i szybciej dojrzewa. Niestety.

    1. Wśród nas kobiet niestety wbrew wszelkiej logice jest całkiem sporo płaskoziem..czyń (?) Co dla mnie jest niesłychaną niesłychanością całkowicie niepojętą. Chyba zasługuje ta sytuacja na odrębny post, który może nawet popełnię. Co do pani Pawłowicz to jest to osoba z pierwszego rzędu płaskoziemskości, zatem jej postawa zupełnie mnie nie dziwi ;)
      Wypoczęłaś już po wczorajszym? Mnie coś zaczyna chyba brać, byle nie znów choroba :/ Ale warto było! :)

  6. kłamstwo powtórzone odpowiednią ilość razy zaczyna rościć sobie pretensje do bycia prawdą. kobiety wciąż przez wielu są postrzegane jako „dodatek” do mężczyzny i najlepiej jakby było jak za dawnych czasów, kiedy jedynym obowiązkiem (nas kobiet) był ładny wygląd, znośna znajomość języka francuskiego i gromadka dzieci.

    1. Niektórym na pewno by się to spodobało. Kuriozalne jest to, że gdy wychodzimy na ulice i głośno domagamy się swoich praw, to jesteśmy „takimi nie kobiecymi kobietami” ;) i to niestety również dla niektórych kobiet.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *